Pełni życia...

...pojechaliśmy nad morze z przesiadką w Szczecinie...

... Dąbiu.

Morze było mokre...

...a rybka lubiła pływać...

...co niektórych dziwiło.

Ktoś musiał pracować...

by odpoczywać mógł ktoś...

Poznaliśmy koleżankę Mietka



Niektórzy nie wyglądali na zachwyconych.

Człowiek nie ryba, więc zapasy trzeba było zrobić.

Warunki bojowe...

...ale niektórzy mieli ciężki sprzęt.

Aga zaprosiła koleżankę...

...a flaszki się szybko kończyły...

...a że było fajnie...

...to kolejny dzień zaczął od ciężkiego poranka.

Na szczęście pyszne jedzonko dodwało nam sił


Ale trzeba było pomyśleć o nowym dniu...

Bunkrów nie ma? Jak to!

Wszystkie drogi prowadzą do Szczecina?

Choć nie było to łatwe...

...to informatyk na głodzie kafejkę zawsze znajdzie

Czasem coś trzeba ugotować było...

...bo lokalne specjały były wątpliwej jakości

A w sobotę z rana przyjechał Żuraw...

...który pisarzem nie jest...

...ale na dobrą imprezę zawsze chętny.

Co z tym zrobić?

Na ognisko!

Niestety, szybko przeslaliśmy być w stanie robić zdjęcia tego wieczoru...
"Jak statki na niebie..."

Aż w końcu ostatnia noc...

...choć niektórzy się zdawali mieć dość...

...to dzięki pizzy świat wydał się lepszy.

Jeszcze tylko ząbki umyć...

...popykać w teesa...

...i można się szykować do drogi.

A oto co robi z ludźmi niemal 2,5 miesiąca pracy po 11 godzin dziennie:

Zdjęcia bonusowe:
1. Komiks

2. Ola

3. Pychotka...

4. Wiosna i jej koleżanki na stołówce.
Perwersja niezamierzona :)
